Codzienne inspiracje - Paulina Krajewska

Architekt Wnętrz – Czy Warto Go Zatrudnić?

Kilka miesięcy temu postanowiliśmy kupić dom. Decyzja ta spadła na nas jak grom z jasnego nieba (planowaliśmy zakup domu, doprecyzowywaliśmy się w wielu kwestiach z tym związanych, ale zakup miał się odbyć bardziej tak za dwa-trzy lata, jednak przez kilka mega pozytywnych czynników zdecydowaliśmy się, że dom będziemy mieć trochę wcześniej, a w dodatku w miejscu, o którym nawet jeszcze nie wiedząc o tym co nas czeka mówiliśmy, że jest wymarzone – siła przyciągania i afirmacji działa cuda, mówię Wam, wszystko tak pięknie się potoczyło, że to kolejny dowód na to, iż wystarczy w coś mocno, ale to mocno uwierzyć, a cała reszta zacznie nam to ułatwiać).

Od razu jednak chcąc-nie chcąc przepadliśmy jak śliwka w kompot w tym całym rozgardiaszu związanym z analizowaniem, szukaniem i jeszcze jakieś bilion razy: analizowaniem. Zatrudniliśmy nawet panią projektantkę. Początkowo chcieliśmy taką z innego miasta, z drugiego końca Polski (wszystko przebiegałoby zdalnie), ponieważ bardzo odpowiadało mi jej poczucie estetyki, jednak finalnie zdecydowaliśmy się na kobietę z miasta, w którym mieszkamy, a dokładniej taką która mieszka dosłownie obok naszej ulicy. Liczyliśmy na to, że będzie ułatwiony, sprawny kontakt oraz terminowość – to miejsce zamieszkania zaważyło ze względu na to, że przy trójce małych dzieci wybrać się gdziekolwiek bez uszczerbku na psychice kogokolwiek czasem graniczy z cudem. Myślę, że wystarczą w kwestii tej konkretnej osoby informacje konkludujące, że mieliśmy 60 dni obsuwy w stosunku do zaproponowanego przez nią na umowie terminu oraz że w jednym z pomieszczeń tak zaprojektowała drzwi, że nie dałoby się ich otworzyć (gdybyśmy się nie zorientowali w porę), ponieważ – uwaga – blokowane byłyby przez istniejące już spady na poddaszu.  

Oboje z M. dokładnie wiedzieliśmy czego chcemy. Ja od kilku lat tworzyłam już nawet foldery ze zdjęciami inspiracji, miałam wizję większości wszystkiego łącznie z takimi szczegółami jak gałki do mebli, wazony na kwiaty czy dodatki. Marek od strony praktycznej, funkcjonalnej, ja od strony wizualnej, w której dał mi praktycznie całkowicie wolną rękę i jedynie akceptował lub nie (wtedy wspólnie szukaliśmy jakiegoś kompromisu) podkładane mu rozwiązania, wizualizacje, sprzęty.

Zapytacie: po co więc zdecydowaliście się na zatrudnienie projektantki? Zależało nam na tym, aby wszystkie te wizje połączyć w jedną spójną całość (np. przerażało nas trochę to jak dobrze funkcjonalnie rozplanować kuchnię pod kątem zabudowy, strefy do przygotowywania posiłków, ich przechowywania, doborze odpowiednich mechanizmów w szafkach itp. – właśnie ze względu na tego typu kwestie woleliśmy oddać się w ręce profesjonalisty). A tego nie chcieliśmy się sami podejmować, ponieważ nie czuliśmy się na siłach, by przy i tak okrojonym jakimkolwiek czasie wolnym, pracy i pozostałych rzeczach do zrobienia na wczoraj dobijać się jeszcze tym. BTW potem i tak wyszło na to, że sami wszystko sprawdzaliśmy, spotykaliśmy się z ekspertami w poszczególnych dziedzinach, czytaliśmy, rozmawialiśmy, dzwoniliśmy, aby koniec końców było idealnie na milion – perfekcjonizm level pro – dzięki temu przekonaliśmy się, że jest coraz mniej rzeczy niemożliwych, że da się jeszcze bardziej sprężyć, ogarnąć codzienność, obowiązki, by udało się zrobić jeszcze więcej, tego czego się chce. 

Jestem perfekcjonistką, więc wszystko musiało być dograne na tip-top dokładnie tak, jak to sobie razem z M. ustaliliśmy – w końcu wspólnie tworzymy nasze wymarzone „gniazdko”! Pewnie też z tego względu praca z nami nie była do końca łatwa, ponieważ nie zadowalaliśmy się wizualizacjami, rysunkami itp., które były niedokładne, nie uwzględniały tego, o co wyraźnie prosiliśmy nawet po kilka razy i w których coś było nie na swoim miejscu. Początkowo uważałam, że dla projektanta właśnie tacy klienci będą o wiele mniej problemowi, tym bardziej, że podrzucałam nawet konkretne modele mebli, dodatków, mówiłam co w którym miejscu ma się znaleźć, itp. 

Podsumowując, mam wrażenie, że projektant wnętrz jest szczególnie pomocny, gdy nie mamy zbyt konkretnej wizji tego, na czym nam zależy. Chcemy, aby ktoś ogarnął temat za nas i to on poprowadził nas przez dekoratorskie zawiłości. Zupełnie nie było tak w naszym przypadku. A poza tym, przy wyborze specjalisty według mnie najlepiej kierować się kryterium opinii, oceny (oraz ich ilości) wystawionych przez innych, a niekoniecznie odległością od naszego miejsca zamieszkania i nadzieją na znacznie bardziej sprawny, ułatwiony, bezproblemowy logistycznie kontakt.

A czy Wy macie jakieś swoje doświadczenia w tym temacie? A może sami jesteście specjalistami w tej dziedzinie? Dajcie znać!

Wydrukuj lub zapisz jako PDFWydrukuj
xoxo Paula
Kategoria:
Tagi: