Codzienne inspiracje - Paulina Krajewska

JMD w Bacówka Radawa Spa****

Kiedy otrzymaliśmy propozycję wyjazdu do Bacówka Radawa & SPA**** od razu stwierdziliśmy, że to doskonały timing. W sam raz na odreagowanie codziennego zamieszania związanego z ogarnianiem całej kwestii dotyczącej naszego domu – co przy trójce maluchów okazało się dla wszystkich nie lada wyzwaniem. W dodatku miałam tam pichcić razem z Laurą – byłyśmy więc mega podekscytowane! Szczególnie Laura, która do tej pory miała okazję gotować i piec bardzo często, bo praktycznie codziennie, jednak tylko w domu, bez większego show. Byłam więc bardzo ciekawa jak poradzi sobie z nowym wyzwaniem, jednocześnie ciesząc się z jej pozytywnego nastawienia do całego przedsięwzięcia.

Zaznaczyć też muszę, że to spa jest zupełnie nietuzinkowe, ponieważ jest ono stworzone wcale nie dla rodziców, dorosłych lecz przede wszystkim dla dzieci, które mają tam status VIPa, spełniane są ich zachcianki, traktowane są mega profesjonalnie i mogą mieć nawet robione masaże (m.in. czekoladowy), manicure, itp. Dodatkowo wszystko jest mega dopracowane, przemyślane, a design wspaniale inspirujący i spójny z otoczeniem. Totalny szał. 

Ustaliliśmy zatem dogodny dla wszystkich termin i obgadaliśmy plan podróży. Przy okazji, stanęło na tym, że w drodze do Radawy korzystając ze sposobności robimy postój w Krakowie, gdzie z przyjaciółmi spotykamy się na ulubionych lodach w Donizetti, robimy szlifa po centrum miasta, następnie odwiedzamy przyjaciół, u których nocujemy, a następnego dnia zgarniamy kolejnych przyjaciół i już razem jedziemy na cztery dni prosto do spa. Zapowiadało się więc całkiem genialnie i bardzo intensywnie. 

Na dzień przed wyjazdem okazało się, że padła mi wysłużona już lustrzanka. Szybko zrobiłam mega dokładny research i odkryłam aparat, którego pożądam. Miał być świetny do fotografowania, a przy okazji idealny do nagrywania vlogów. Koniecznie z obracanym ekranem, którego niejednokrotnie bardzo brakowało mi w sprzęcie, który niechybnie wyzionął ducha. Zdobyliśmy go dopiero późnym wieczorem po całym dniu przeczesywania miasta (zamiast zaplanowanego na ten dzień pakowania), bo wszędzie okazywało się, że są egzemplarze powystawowe w cenach jak za nówki. Koniec końców udało się! Uff. Uzbrojona w aparat, mogłam już spokojnie wyruszać. 

Kraków przywitał nas pięknie słoneczną aurą, a w kolejnych dniach pobyt w spa okazał się być zaskakujący dla wszystkich. Dla nas – dorosłych, bo stwierdziliśmy, że mimo szczerych chęci najzwyczajniej nie ma szans wypocząć z trójką tak malutkich dzieci poza domem, gdzie trzeba mieć oczy dosłownie dookoła głowy i nawet przy tak spokojnych dzieciach jak nasze jest to totalnie nie do ogarnięcia we dwójkę – całe szczęście, że nie byliśmy tam sami tylko z przyjaciółmi, a dodatkowo personel hotelu był przewspaniały. Przez cały czas były też nawet panie animatorki, które fantastycznie i kreatywnie zajmowały się dzieciakami. To wszystko odrobinę ułatwiało mi pracę, chociaż i tak multitasking mam już opanowany na poziomie master. Dzieci natomiast zaskoczone były faktem, że może być wszystko jeszcze wspanialsze, niż ich dotychczasowe wyobrażenia na temat chociażby takiego pobytu w spa.

Jeśli natomiast mowa o wyżywieniu w Bacówka Radawa Spa**** to jest ono na bardzo wysokim poziomie. Potrawy są finezyjne, dopracowane, przygotowywane ze świeżych, sezonowych składników, a aspekt wizualny jest równie istotny, co walory smakowe. Porcje nie są wielkie, ale jest taki wybór, że po kilku daniach wychodzi się najedzonym po kokardkę. Co więcej restauracja Ferula jest jedną ze 100 najlepszych restauracji w Polsce dlatego z tym większą przyjemnością było nam w niej gościć. 

Tymczasem niech zdjęcia opowiedzą resztę. Zapraszam Was na relację. Dajcie znać jak Wam się podoba takie spa dla najmłodszych!

Shameless selfie (a tak na prawdę to rozpracowywałam sobie nowy aparat).

Ekipa.

Dzieci otrzymały „paszporty”, w których zbierały pieczątki m.in. za pięknie zjedzone posiłki. 

Piękne lobby <3

Przyjaciele mieli domek – super przytulnie, ale my woleliśmy główny budynek ze względu na bliskość pokoju zabaw, sali kinowej, stołu bilardowego i restauracji.

W recepcji zasiadają również dzieci.

W sali kinowej są też konsole, zabawki i stoły do ping ponga. 

No to: akcja! Na kilku następnych zdjęciach zobaczycie kulisy z nagrania dla Bacusiowej Akademii Gotowania.

Hiper radość, bo dzieci przejęli przyjaciele, a my mamy okazję wreszcie spokojnie zjeść 🙂 

Życie w SPA bywa męczące. 

Świetne ściany i wykładziny hotelowe to jeden z wielu charakterystycznych elementów wystroju.  Mocne 10/10 w dopracowaniu szczegółów. 

Motyw krowich łat – kocham nad życie! Były fotele, skóry – totalny sztos. 

Tuż obok stołu bilardowego były też piłkarzyki, automat do popcornu i kącik czytelniczy (również z książkami dla dzieci).

Klocki lego z galaretek zrobiły prawdziwą furorę u dzieciaków. Mi mega podobał się pomysł na galaretkowe serduszka – jak je się cudownie jadło!

Można było nawet samodzielnie wycisnąć sobie sok!

Balia – 39C na plusie wewnątrz. Czułam się jakby gotowali ze mnie zupę. Mam do tego ambiwalentny stosunek.

Masaż japoński – ze wszystkich zabiegów najbardziej lubię te na twarz lub dowolne z peelingami, a masaż japoński to taki mocno napinający – mój ulubiony – już sama nie wiem czy bardziej za sprawą nazwy czy działania. 

Część pokoju dzieci. Była też szafka, zabawki, stolik i TV.

Zabawy z animatorką. BTW kredki co wieczór były układane kolorystycznie i klocki lego również – szacun, też bym tak chciała w domu. 

W pokoju Lego najczęściej można spotkać panów. 

Zdecydowanie jeden z najsmaczniejszych deserów jakie kiedykolwiek jedliśmy razem z Markiem. Pytałam szefa kuchni o to z czego został zrobiony i dowiedziałam się, że ze śmietanki, wanilii oraz czekolady. Na bank będę próbowała odtworzyć ten smak, choć wydaje mi się, że był tam jeszcze jeden istotny składnik – jak mi się uda odtworzyć ten smak to przepis będzie na JMD oczywiście!

Owieczka.

Dzieciaki mają mnóstwo okazji do ćwiczenia samodzielności od posiłków, aż po korzystanie z toalety (przystosowana dla maluchów np. w pokoju zabaw). 

Siłownia też jest, ale wg mnie bardziej dla osób z mniejszą ilością dzieci lub z dziećmi ciut starszymi  (3 latka wzwyż). Ja po całym dniu cardio polegającym na bieganiu za naszymi padałam na twarz już w okolicach 20-stej.

Na koniec pobytu wszystkie dzieci dostały medale oraz dyplomy dla najwspanialszych gości Bacówki. To się nazywa dobry PR. 

A na koniec mam dla Was niespodziankę w postaci kodu rabatowegoNa hasło „JustMyDelicious” podane przy rezerwacji telefonicznej i mailowej 10% zniżki na cały pobyt. Szczegóły oferty: obowiązuje do 22 czerwca 2018 z wyłączeniem długich pakietowanych weekendów (info w recepcji), obowiązuje przy pobycie minimum 3 doby, zniżka nie dotyczy zabiegów i masaży oraz zamówień a’la carte w restauracji. 

Wydrukuj lub zapisz jako PDFWydrukuj
xoxo Paula