Codzienne inspiracje - Paulina Krajewska

Odsłona Naszej Kuchni

Dzisiaj zapraszam Was do naszej kuchni. Pokażę Wam jak wygląda i opiszę na czym zależało nam podczas jej projektowania i aranżacji tej przestrzeni. 

Już na samym początku Marek powiedział, że kuchnia to moje królestwo i ma być taka jaką chcę mieć. Potem jeszcze kilka razy przy okazji jakichś dylematów i rozterek to powtarzał, żeby nie było, że tak jednorazowo mu się wymsknęło 😉 Oboje uwielbiamy gotować, pichcić, szczególnie wspólnie – niesamowicie to lubiłam jeszcze podczas studiów, gdy mieszkaliśmy razem i lubię nadal, ale to, że tak stwierdził było tak totalnie genialne, że jejku. 

Jak się pewnie domyślacie nasze życie toczy się przede wszystkim tu, ponieważ tuż obok jest salon i część jadalniana. Cała ta przestrzeń jest całkowicie otwarta, więc mamy mnóstwo światła, sporo luzu i zachwycone dzieciaki, które mogą biegać dookoła. 

GŁÓWNE ZAŁOŻENIA PRZY PROJEKTOWANIU

Głównym założeniem przy projektowaniu kuchni miało być jej praktyczne rozplanowanie, tak, aby wszystkie przedmioty i artykuły spożywcze można było łatwo przechowywać i mieć do nich bezpośredni dostęp. Dodatkowo mi zależało na tym, aby szafki były robione pod sam sufit, ponieważ okropnie nie podoba mi się ta wolna przestrzeń na górze między szafkami, a sufitem. Zawsze, albo jest to totalnie zmarnowana, niewykorzystywana i zakurzona luka, albo – co gorsze – miejsce zawalone rozmaitymi przedmiotami, które finalnie i tak sprawiają wrażenie, że całość jest nieuporządkowana i strasznie chaotyczna. Wiedziałam, że chociażby górne szafki miały pozostać niewykorzystane i puste to ta przestrzeń w naszej kuchni ma być zabudowana tak, czy siak. Jestem perfekcjonistką i wszystko musiało być idealnie. Na szczęście Marek w tej kwestii poparł mnie całkowicie. Dodatkowo dzięki zabudowie w tym stylu pomieszczenie wydaje się jeszcze wyższe, co też jest na plus. 

KOLORYSTYKA NASZEJ KUCHNI

Kolorystyka była prosta: biel ze złotymi dodatkami. Do tego marmur na blatach i kołnierzu. Na kołnierzu początkowo miały być płytki przypominające lśniącą białą cegiełkę – które są obecnie w prawie każdej kuchni, bo są ładne, tanie i świetnie współgrają z wieloma dodatkami, łatwo je dopasować do większości stylów – zdecydowaliśmy się na nie w jednej z łazienek. Zupełnie niespodziewanie jednak nawiązałam współpracę z Dekton Cosentino, który tworzy wymarzone hipertrwałe materiały nadające się m.in. na blaty i kołnierze. To było jak jakiś znak dosłownie, idealna marka w idealnym momencie z idealnym produktem. Jestem dumna, że z nimi współpracuję i na co dzień korzystam z produktu, który jest praktycznie niezniszczalny, wyglądający doskonale i o wymarzonym wzorze jasnego marmuru z szarymi smugami. Nasz materiał to AURA15 z kolekcji NATURAL XGLOSS.

Wszystko utrzymane jest w tonacji białej i złotej, a ewentualnymi kolorami uzupełniającymi docelowo ma być pudrowy róż. Aktualnie na zdjęciach widziecie mikser Kitchen Aid w kolorze: czerwony karmelek. Wygrałam go kilka lat temu i nie miałam możliwości wyboru koloru. Pamiętam, że gdy dowiedziałam się o wygranej to pierwsze co powiedziałam, to to, że ciekawa jestem, czy będzie można wybrać kolor, czy będzie on taki jak na zdjeciu reklamującym konkurs – czerwony karmelek. Okazało się, że kolor był z góry określony właśnie ten konkretny. Jako, że mikser sam w sobie uwielbiam ponad wszystko i jest cudowny pod każdym względem, niezniszczalny, mocny, doskonały po prostu, tak ten kolor działa na mnie jak płachta na byka od samego początku. Planuję kiedyś kiedyś zastąpić go takim samym modelem, ale w kolorze pudrowego różu lub kremu, choć zdecydowanie bardziej składniam się ku pierwszej opcji. Może chcecie kupić mój czerwony karmelek? 😛

UKŁAD I ARANŻACJA

W kwestii układu funkcjonalnego zabudowy liczyliśmy na pomoc projektantki, wiecie, żeby powiedziała jakie odstępy należy zachować, ile przestrzeni na co, takie bardziej techniczne rzeczy, aby lepiej się nam potem użytkowało tę przestrzeń. Podział szafek widzicie na zdjęciach, te na samej górze wewnątrz dzielone są na pół, czyli w każdej jest po środku półka, co daje jakby dwie szafki w środku jednej.

Dokładniej w kwestii organizacji poszczególnych stref w kuchni przygotuję osobne wspisy, bo mamy kilka fajnych elementów, które świetnie się u nas sprawdzają i być może także Was zainspirują. 

WYSPA – MOJA ŚWIĘTOŚĆ

Często są u nas goście i uwielbiamy gotować, więc wiedzieliśmy, że wyspa sprawdzi się u nas idealnie. To właśnie wokół niej najczęściej kręci się najlepsza impreza, a wspólne przygotowywanie posiłków jest przecież najfajniejsze. Całą kuchnię razem z wyspą robiliśmy na zamówienie u stolarza. Wspólnie dogadywaliśmy każdy szczegół, ale wyspa to było moje utrapienie. A raczej stolarzy. Dowiedzieliśmy się podczas rozmów uzupełniających projekt, a także już potem w trakcie montażu kuchni, że:

a) kto przychodził do nich i widział naszą wyspę w trakcie tworzenia to był pod wrażeniem i podobno zachwalali straszliwie

b) sami stolarze przeklinali mnie na potęgę i klęli podczas jej robienia, bo pełno zakamarków, drobiazgów, nie taki prosty klocek jak się z reguły robi

Chciałam, aby była idealna, bardzo masywna z określonym typem zdobień i koniecznie konkretnymi filarami. Wyszła genialna, do tej pory codziennie ją podziwiam i do niej wzdycham 😀 Dzieciaki ją uwielbiają, ponieważ mogą na niej siedzieć, gdy robimy różne smakołyki, a moje ulubione miejsce w kuchni jest właśnie na blacie, więc też zwykle siadam sobie gdzieś na wyspie, albo obok i lubię to szczególnie wtedy, gdy ładuje mi się telefon, a ja akurat muszę odpisać na maila lub coś sprawdzić. Cała wyspa została zaprojektowana tak, że po obu stronach ma szafki. 

SPRZĘTY

Sprzęty wybieraliśmy z myślą o tym, aby były takie „na zawsze”, a w każdym razie, aby służyły nam przez możliwie najdłuższy czas. Postawiliśmy na klasykę i elegancję. Nawiązałam współpracę z marką SMEG, której design podziwiam odkąd tylko po raz pierwszy zetknęłam się z ich produktami. 

Chłodziarko-zamrażarka to wybór Marka, bo jak zobaczył, że ten konkretny model ma możliwość zmiany jednej strony zamrażarki na lodówkę (co jest na prawdę bardzo praktyczne) to nie było innej opcji. Jest biała, idealnie pasuje do kuchni, a co najważniejsze dla nas (2 + 4 :D) jest potężna i można w niej przechowywać całe mnóstwo pyszności. 

Płyta gazowa jest piękna, duża, co daje pełną swobodę podczas przygotowywania wielu dań w tym samym czasie. Zdecydowaliśmy się na podciągnięcie do nas gazu (pierwotnie tego nie było), bo po kilku mieszkaniach z płytami indykcyjnymi i elektrycznymi mieliśmy ich dość. Poza tym gotowanie na ogniu ma klimat, szefowie kuchni też wybierają ogień, więc coś w tym jest 😉

Piekarnik jest klasycznym modelem o ponadczasowym wzornictwie, które doskonale pasuje do naszej kuchni, a jego funkcje pozwalają na bezproblemowe przygotowanie smakowitych wypieków i rozmaitych potraw.

Bateria to również marka SMEG. Jest to zdecydowanie jeden z moich ulubionych elementów w naszej kuchni. Bez niej kuchnia nie byłaby już taka sama. Nadaje niesamowitego klimatu całej aranżacji i sprawia, że jest niczym wisienka na torcie.

Zlewozmywak to dla kontrastu najmniej lubiany element kuchni. Miał być piękny ceramiczny z widocznym frontem, ale ze względu na zainstalowany młynek do odpadów ceramiczny zlew odpadł w przedbiegach. To marka SMEG, ale chyba coś im się z tym nie udało, albo my nie potrafimy z niego odpowiednio korzystać, bo materiał z którego jest wykonany strasznie wchłania wszelkie intensywne kolory i już po kilku miesiącach użytkowania jest po prostu brudny i za nic w świecie nie da się go doczyścić nad czym niesamowicie ubolewam. Fajnie za to, że jest podwieszany na czym nam zależało bardzo, ponieważ dzięki temu możemy wszelkie paprochy i okruszki z blatu zsunąć wprost do zlewu właśnie. Nie ma żadnych dołków, w których zbiera się woda, która po pewnym czasie śmierdzi, robi się śluzowata, ble. Więc w sumie jest dobrze, tylko to, że nie da się doczyścić tego zlewu irytuje. Jeśli macie jakiś sprawdzony specyfik to dajcie proszę znać, może sprawdzi się również u nas, a ja będę bardzo wdzięczna!

DODATKI

Młynek do odpadów to marzenie Marka odkąd zaczął ze mną mieszkać (czyli już parę dobrych lat, bo od studiów). Ja dość często, notorycznie nawet możnaby rzec, z pewnym już profesjonalizmem w tej kwestii zatykam kuchenne zlewy. Tak tak. I choćbym starała się bardzo dokładnie oczyszczać jakieś np. sprzęty po robieniu soków, albo inne naczynia to tak czy siak, prędzej czy później (a w moim przypadku raczej pewne jest, że prędzej) odpływ kuchenny się zatka. Ale ale! Odkąd mamy młynek do odpadów, skończyły się Marka problemy i jest przeszczęśliwy w tej kwestii. Co ciekawe kilkukrotnie zmniejszyła się też ilość śmieci przez nas wyrzucanych,  a z kosza w ogóle już nie śmierdzi jak to było dawniej. Pomijam zużyte pampersy, ale to już inna kwestia. Wybraliśmy model młynka w całości wykonany ze stali z dodatkowym amortyzatorem od wstrząsów, który w praktyce jest cichy i delikatny. W Stanach takie młynki to standard (u nas znany bardziej z horrorów, w których komuś wciąga rękę itp. – to niemożliwe, tak przy okazji), my korzystamy z niego kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt razy dziennie, wrzucamy tam wszelkie obierki, pestki, drobne kości, skorupki jajek i wszystko pięknie się mieli spływając do ścieków bez żadnego nieprzyjemnego zapachu i gnicia. Bardzo polecam!

Filtr do wody to również spełnione marzenie Marka. Mamy taki z osmozą, czyli obok baterii kuchennej jest srebrny kranik, z którego płynie woda zdatna do picia. I na prawdę jest mega smaczna! Totalną męką było chodzenie po wodę na studiach i taszczenie tych wszystkich butelek, potem pamiętanie, żeby kupić je jadąc samochodem, a potem zamawianie w Tesco (zwykle tak obecnie robię zakupy), a potem wszędzie dookoła walały się te przeklęte plastikowe butelki. Koszmar. Teraz jest kranik, pod zlewem filtr i wszystko działa doskonale. Podchodzimy ze szklanką, odkręcamy kranik i mamy wodę przystosowaną do picia, zdrową i pyszną. 

Vroom, czyli odkurzacz centralny to kolejny z punktów, które chciał mieć w naszej kuchni Marek. W całym domu mamy odkurzacz centralny, a w kuchni dodatkowo Marek zorganizował w szafce pod zlewem kasetkę, w której zwinięta jest rura do odkurzacza. Wystarczy otworzyć szafkę, rozwinąć ją i wszystkie paprochy, zabrudzenia, rozsypana mąka, kasza i inne takie zostają pochłonięte przez nasz odkurzacz centralny. Bardzo praktyczne i poręczne. A przede wszystkim łatwo dostępne i w miejscu, w którym najczęściej jest najwięcej brudu (drugi Vroom mamy w wiatrołapie, aby łatwo i szybko można było wciągać wszelki piach i zabrudzenia przynoszone na butach z zewnątrz). 

Okap jest zabudowany całkowicie, duży tuż nad kuchenką. Świetnie wsysa wszelkie zapachy, działa bardzo dobrze i znakomicie doświetla swoimi lampkami. 

Lampy, które wiszą nad wyspą sprowadzaliśmy z Anglii, bo te najbardziej nam się spodobały i idealnie tu pasują, są niczym szklane lampiony/latarenki. Cudo!

Uchwyty w szafkach oraz lampa listwa nad kuchnią to IKEA. 

Pod szafkami wzdłuż jest też listwa ledowa włączana dotykowo, która fantastycznie doświetla i szczerze to nie wiem co bym czasami bez niej zrobiła. 

Tak się rozglądam teraz po tej naszej kuchni i myślę, że to już tyle. Mam nadzieję, że kogoś zainspiruję. Dajcie znać z jakich sprzętów Wy jesteście zadowoleni, jakie są Waszymi ulubionymi i z czego najbardziej lubicie korzystać. W jakim stylu jest utrzymana Wasza kuchnia? 

Do następnego!

Wydrukuj lub zapisz jako PDFWydrukuj
xoxo Paula

Paula

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
PaulaKasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia
Gość
Kasia

Piękna kuchnia, bardzo podobają mi się fronty i szukam podobnych. Zdradzisz od kogo zamawialiście kuchnię?