Codzienne inspiracje - Paulina Krajewska

Jak Nauczyłam się Odpuszczać

Kwestia odpuszczania to w tym roku bardzo ważna dla mnie sprawa. Śmiało mogę stwierdzić, że dzięki odpuszczaniu żyję pełniej i jakoś tak bardziej świadomie, na maksa jestem w stanie odczuwać szczęście, radość, miłość.

Jak do tego doszłam?

Na początku próbowałam na różne sposoby, ale co chwilę na czymś polegałam. A to na zbyt dużych ambicjach, a to na tym, że dzieci i w ogóle t y l e dzieci, i jeszcze jak to wszystko ogarnąć tak, żeby było idealnie, a innym razem zaliczałam fakap na tym, że coś sobie zaplanowałam, a potem nie byłam w stanie tego zrealizować (najczęściej nie z mojej winy, ale z przyczyn zupełnie niezależnych lub po prostu – przeklętego – braku czasu). I co zrobisz. Nic nie zrobisz. 

Wszystkie moje próby i ich efekty miały więc dość krótkotrwały efekt. Wtem! Telefon od przyjaciółki. Długa rozmowa, a z niej esencja następująca:

za każdym razem, gdy chcesz coś zrobić na co nie masz ochoty zadaj sobie pytanie czy chce tego Twoje ciało czy umysł

Od czasu tej rozmowy jest mi bardzo łatwo odpuszczać. To do mnie trafiło na 100%. Podejrzewam, że każdy z Was musi trafić na jakąś „swoją” metodę, wypracować ją sobie, ale mam nadzieję, że u części z Was sprawdzi się ta, którą Wam właśnie opisuję. 

W tym przesłaniu chodzi o to, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy np.

a) chcę pozmywać naczynia, bo w danym momencie mam na to ochotę i w sumie mogę to zrobić, bo mam wystarczająco dużo energii, dobrze się czuję, mam czas (ciało), czy jednak

b) zupełnie nie chcę tego robić, bo jestem wykończona, moje ciało chciałoby się położyć i odpocząć, zregenerować, ale umysł ubzdurał sobie jakiś plan, który usilnie staram się zrealizować wbrew całej reszcie, kosztem zdrowia, pozytywnej energii i szczęścia swojego i innych, bo jak ja jestem wkurzona to potem na wszystkich to impaktuje przecież

To rozdzielenie ciała od umysłu sprawiło, że jestem w stanie sprawnie okreslić co w danej chwili będę robić, łatwiej jest mi zarządzać swoim czasem, w efekcie czego więcej go spędzam na tym co sprawia mi przyjemność, jestem bardziej szczęśliwa, zrelaksowana i zdecydowanie mniej spięta. Zyskuję na tym nie tylko ja, ale cała nasza rodzina. 

Co jeszcze mogę dla siebie (i relaksu całej rodziny) zrobić?

Dodatkowo każdego dnia odpuszczam minimum jedną rzecz, na którą nie mam ochoty. Czasem jest to jakaś totalna pierdoła, innym razem zmycie naczyń, czasami ułożenie ciuchów, czasem przetarcie blatów, albo ich ogarnięcie, jest tego mnóstwo. Mogę wybierać w całej masie atrakcji do odrzucenia przy takiej rodzinie haha. W tym czasie zajmuję się sobą, spędzam czas z dziećmi, Markiem, umawiamy się z kimś lub robię coś na co mam większą ochotę (np. wybieram odkurzanie zamiast znienawidzonego wyjmowania naczyń ze zmywarki – milion razy bardziej wolę ją pakować, byle tylko nie musieć jej opróżniać).

I wiecie co? Dzięki temu oni też chętniej pomagają i to tak sami z siebie, albo wystarczy dzieciom rzucić raz hasło i najczęściej od razu działają bez marudzenia i prokrastynacji. Początkowo byłam w szoku, ale teraz już jestem na takim etapie, że tylko cichutko obserwuję, żeby przypadkiem nie zapeszyć 😛 

Wydrukuj lub zapisz jako PDFWydrukuj
xoxo Paula

Paula

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o