Codzienne inspiracje - Paulina Krajewska

Akwarium – Dlaczego, Jak i czy Warto

Kto mnie dobrze zna ten wie, że nie za bardzo (ujmując to raczej dyplomatycznie) wyobrażam sobie dom bez zwierzęcia/zwierząt. Od dziecka była wychowywana tak, że zwierzęta były obecne w moim życiu. U dziadka były to kury i króliki (w dzieciństwie króliki woziłam w wózku dla lalek zamiast lalek), a królicza mama tylko mnie i dziadka nie atakowała i mogłam bez nadzoru wyjmować je sobie z klatek, bo grzecznie tylko siadała w kącie i obserwowała. Chwilowo był też kot, ale jakoś szybko ode mnie uciekł (nie lubię kotów, pewnie to wyczuł). No i dawałam mu mleko do picia zamiast wodę to może przez to stwierdził, że co to za życie i poszukał lepszego. Miałam też dwie papużki faliste (okropnie brudziły naokoło i skrzeczały tak, że na noc wynosiliśmy je do łazienki, a klatka musiała być przykryta), hodowałam żaby (i miałam też karasie ozdobne) w oczku wodnym (obserwowanie ich przemiany ze skrzeku przez kijankę w żabę było fascynujące dla mnie jako dziecka!), dwie świnki morskie, żółwia lądowego (żółwie wcale nie są powolne!), dwa kanarki (nie umiały śpiewać), cztery chomiki (jeden był moim ukochanym i w sumie dostałam go od M. w liceum, spał mi na udach – chomik, nie M. rzecz jasna – i do tej pory wspominam go z rozżewnieniem). A poza tym miałam rybki. I choć nie dało się ich pogłaskać to jednak miały swój urok i na prawdę uwielbiałam je obserwować – to było mega relaksujące, odprężające i wyciszające. O, miałam też myszkę! (ale non stop sadziła bobki nawet będąc trzymaną na rękach, więc trochę koszmar. Poza tym była całkiem urocza).

Co ciekawe praktycznie wszystkie moje futerkowe zwierzęta były w kolorze czarno-białym (zamiłowanie do motywu krowich łat i ogólnie tego kontrastu widzicie tu od dzieciństwa haha). 

Sami widzicie, że trochę się tego u mnie przewinęło. 

W naszej obecnej kuchni mamy takie miejsce na blacie nad zmywarką, o którym już na etapie projektowania mówiłam, że byłoby idealne na akwarium. I w końcu postanowiłam zrealizować swój plan. Porozmawiałam z kilkoma osobami, wypytałam o interesujące mnie kwestie po czym zaczęłam kompletować całość. 

Akwarium – jak to dobrze skompletować

  1. Wybrałam małe akwarium tzw. krewetkarium (bo jest wyższe niż dłuższe jak to zwykle bywa) AQUAEL SHRIMP SET SMART (30L) w kolorze białym. Jest piękne, minimalistyczne, idealnie pasuje do naszego wystroju, nie przytłacza np. czarną wizualnie ciężką pokrywą itp. W dodatku ma od razu w zestawie lampę, szklaną pokrywę, podkład pod akwarium z gąbki, filtr i grzałkę. Dokupić więc trzeba tylko podłoże, rośliny, zwierzątka i jedzenie. Hiper wygodnie dla początkujących, którzy nie palą się by zostać jakimiś bardziej ambitnymi akwarystami. Jedyny minus w tym wypadku to trochę za głośny filtr do wody. Często wieczorami M. mówi do mnie, że zupa się gotuje, albo cebula się przypala podczas podsmażania na gazie, bo tak słychać jakbym zapomniała wyłączyć kuchenki i zdjąć z ognia garnka, albo patelni.  
  2. Do tego naturalny żwirek w kolorze czarnym (w domu musiałam go najpierw kilkanaście razy przepłukać pod bieżącą wodą zanim wsypałam go na dno akwarium). 
  3. Rośliny wodne. Wybrałam takie, które mi się najbardziej podobały opierając się na sugestiach sprzedawcy w kwestii tego jakie rośliny mogą być w zacienionym miejscu, jakie posadzić bezpośrednio pod lampą itp – jeśli Wasz sprzedawca tego nie wie to zmieńcie sklep. Dodatkowo chciałam koniecznie taką puchatą kulę z mchu, która okropnie mi się podoba i którą m.in. miałam też w dzieciństwie w swoim pierwszym akwarium.
  4. Rybki. U mnie to kilkanaście ukochanych neonów Innesa, które obłędnie wyglądają, mienią się i są bardzo żywiołowe. Plus dwa danio fluo, bo mi się spodobały w sklepie. W tak niewielkim zbiorniku te rybki mają się świetnie, mogłabym mieć jeszcze kilka, ale może dokupię przy okazji. Welony, tzw. złote rybki, o których myślałam początkowo (chciałam welona teleskopowego, taki piękny czarny, wygląda przekozacko), bo chciałam je mieć razem z neonami nie nadają się zupełnie do akwariów o tak małej pojemności przez co m.in. hamuje się ich rozrost. To – stety, albo niestety – ryby typowo do oczek wodnych, w których czują się najlepiej. 
  5. Ślimak. Wzięłam jednego z żółtą muszlą, a po kilku tygodniach okazało się, że jakimś cudem mamy w akwarium już kilka mini ślimaków i szczerze mówiąc to jedyna rzecz, która wcale, a wcale mi sie nie podoba. 
  6. Pokarm dla ryb. Suchy w płatkach. 
  7. Uzdatniacz do wody (w płynie jakaś mini buteleczka) i kropelki do zasiedlenia odpowiednich bakterii w wodzie (też mała buteleczka specyfiku) – zdałam się na sprzedawcę. 
  8. Rurka do odciągania wody z akwarium w celu podmiany.

* Nie wykluczam dokupienia glonojada (glonojada miałam też w dzieciństwie i był super do obserwowania) i krewetek.

Akwarium – jak o nie dbam

  1. 3x dziennie karmię rybki (w sumie to robią to dzieci w 90% i co najlepsze to one o tym pamiętają, w sensie ja też pamiętam, ale one zawsze pierwsze pytają czy mogą w danym momencie nakarmić rybki, więc mega miło). Cały proces trwa kilkanaście sekund. (O teraz np. słyszę, jak Gracja chwyta krzesło z jadalni, żeby sobie przysunąć do szafki i mówi do Marka: ja ciem rybki jeść!)
  2. Raz na dwa tygodnie przy pomocy rurki (pkt 8.) podmieniam ok 3/4 wody. Po podmianie wody dodaję te kropelki zgodnie z zaleceniem na opakowaniu. Cały proces trwa mniej więcej 15-25 minut.

Po co to wszystko?

Marek:

M. był żywo przerażony moim pomysłem i słyszałam tylko ile to będzie dodatkowych obowiązków i całego cyrku z tym związanego, a już mamy na maksa napięty czas ze wszystkim, a ja chcę dowalić coś nowego. I co? Patrz jeszcze raz wyżej: Akwarium – jak o nie dbam

Aktualnie kilka razy na kilka (tj. 2-3) dni dopytuje czy rybki jadły, obserwuje je, często z ekscytacją woła do nas: patrzcie, ślimak samobójca! (jak ślimak akurat się rzuca ze szczytu roślinki i spada na dno – każdorazowo go to bawi lol), myjąc i wycierając naczynia patrzy sobie z zainteresowaniem na ryby (to jest na prawdę przyjemne i bardzo wyciszające). 

Ja:

Na serio bardzo lubię obserwować ryby w akwarium. To taki błogi, spokojny, odprężający punkt, na którym można zawiesić wzrok siedząc u nas na sofie, albo w w jadalni, czy stojąc koło zlewu. 

Dzieci:

Jestem zachwycona tym, jak dzieci ogarniają kwestię karmienia rybek. O ile się nie mylę to ani razu nie musiałam im o tym przypominać, same chętnie to robią, a co najlepsze potrafią każdego dnia kilka-kilkanaście minut spędzić na obserwacji rybek. Cudowne to jest jak sobie dyskutują, obserwują skoncentrowani, albo z ekscytacją wykrzykują coś w stylu: patrz, coś tam!

Najstarsza córka 5 lat całkowicie samodzielnie karmi rybki. Starszy syn 3,5 roku prosi Laurę, mnie lub Marka, żeby mu podnieść szklaną pokrywę akwarium i resztę sam ogarnia. Młodsza córka (2 latka) prosi mnie lub Marka o podniesienie klapy, otworzenie pojemniczka z pokarmem dla rybek, sama bierze w paluszki szczyptę jedzonka, wsypuje rybkom, potem zakręca i odkładsuwa krzesło na miejsce do jadalni (każde z dzieci samo przysuwa sobie krzesło, żeby nakarmić lub obserwować rybki). Sami widzicie, że spokojnie dzieci dają radę i mają przy tym mega dużo frajdy i poczucia, że są odpowiedzialne za coś istotnego. Bardzo warto imho.

Sugestie:

Decydując się na posiadanie akwarium oczywiste jest, że to dorosły będzie je musiał ogarniać, dbać o nie, sprzątać – trzeba być tego świadomym, ale w tym wypadku na prawdę pracy jest niewiele, a przyjemności mnóstwo.

Odradzam kupowanie roślin przez internet. Często podobno można mieć potem jakieś choroby w akwarium i inny syf. Najlepiej wybierzcie stacjonarny sklep specjalizujący się w akwarystyce lub zoologiczny, ale z kompetentnymi sprzedawcami (którzy m.in. znają się na roślinach wodnych i wiedzą jakie mają wymagania bez zaglądania na ich oznaczenia i opisy).

A jak jest u Was? Macie akwarium, albo jakieś zwierzątko domowe?

Wydrukuj lub zapisz jako PDFWydrukuj
xoxo Paula

Paula

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o